Szafa czarnego motyla

A czarny motyl to ja, chociaż nie wyglądam.

Heidi?

Tę sukienkę kupiłam chyba trzy lata temu i do tej pory nosiłam wyłącznie z zapiętym sweterkiem, bo po pierwsze góra kojarzyła mi się za bardzo z Heidi, a po drugie i ważniejsze, była mi ta góra nieco ciasnawa i tylko przy rozpiętych dwóch górnych guzikach dawała niejaką swobodę poruszania ramionami. Aż tu tego lata stwierdziłam ze zdumieniem, że nichybnie schudłam, bo zapinam się bez trudu, a Heidi też jakoś przestała mi przeszkadzać.  W kapeluszu poza plażą czułam się nieco głupio, ale wczoraj był taki upał, że po jakimś czasie przestałam zwracać uwagę na uczucie.

DSCN4078

Sukienka – Zara

Sandały – Akira

Kapelusz – deptak przy plaży w miejscowości Nerja

17/08/2009 Opublikował/a Mariposanegra | Outfit | | 8 komentarzy